Apulia – la dolce vita w najbardziej urokliwej części włoskiego buta
W jednym z najbiedniejszych regionów Włoch, pośród turkusowych tafli wody, starych uliczek, gdzie kroki niosą się echem pomiędzy ścianami budynków oraz wszechobecnie rosnących kaktusów i dzikich opuncji, znaleźć można najbardziej urokliwe zakamarki południowej części kraju. Apulia to miejsce, gdzie nie dotarło jeszcze tak wielu turystów, jak do innych miast czy regionów, w związku z czym nadal można obserwować tu prawdziwe, lokalne życie, a przy tym cieszyć się wspaniałymi widokami, pysznym jedzeniem i przez chwilę żyć w lokalnym rytmie la dolce vita.
Jeszcze kilka lat temu Apulia nie była na szczycie mojej listy miejsc do odwiedzenia, jednak aktualnie znajduje się bardzo wysoko wśród tych najpiękniejszych we Włoszech. To tutaj odkryjesz urokliwe porty z kołyszącymi się na wodzie kolorowymi łódkami, zasmakujesz najlepszej kuchni, zobaczysz piękne plaże i wodę w najgłębszych odcieniach turkusu, czy jedyne na świecie miasteczko trulli. Rozsiądź się wygodnie i przygotuj, że po przeczytaniu tego przewodnika zaczniesz szukać biletów do Bari.
Kiedy i jak jechać do Apulii?
Standardowo, tak jak w przypadku wielu włoskich kierunków, Apulia najlepiej sprawdzi się poza sezonem. Mimo faktu, że nie jest tak zatłoczona jak inne regiony, i tutaj w sezonie docierają tłumy turystów. Najlepszym momentem będzie zatem kwiecień – maj oraz wrzesień – listopad. Od czerwca do sierpnia będzie upalnie i tłoczno, ale jeśli tylko w takim okresie możesz odwiedzić Apulię, to również polecam, ponieważ to miejsce jak mało które zasługuje na to, by je zobaczyć.
Do Bari można dolecieć tanimi liniami lotniczymi. Ryanair posiada w swojej ofercie ten kierunek z Poznania, Warszawy Modlin i Krakowa, a WizzAir z Warszawy Chopin i Wrocławia.
Jeśli chodzi o Apulię to bardzo polecam wypożyczenie auta od razu na lotnisku. Oczywiście, można poruszać się pociągiem czy autobusami, ale bezsprzecznie samochodem uda się zobaczyć o wiele więcej w krótszym czasie. Odległości między miejscowościami są różne i szkoda byłoby pominąć wiele pięknych miejsc, do których dojazd możliwy jest wyłącznie autem.
Polignano a Mare
Polignano a Mare to zdecydowanie moje ulubione miasteczko na mapie Apulii. Gdybym miała wybrać tylko jedno na cały pobyt, zdecydowanie byłoby to właśnie ono. Jest na tyle niewielkie, że można je przejść pieszo, ale jednocześnie na tyle duże, że potrafi zachwycić swoimi zakamarkami ilekroć przechadza się jego uliczkami. Warto przyjechać tu rano, kiedy miasteczko dopiero budzi się do życia. Zapach świeżo parzonej kawy, zachwycające kamienne budynki oplecione roślinnością i najpiękniejsze w całym regionie widoki to tutaj chleb powszedni. Znajduje się tu również niesamowita plaża, kilka restauracji wyróżnionych przez przewodnik Michelin, a także ukryta w skale Grotta Palazzese.
Co warto zrobić: zarezerwuj czas na plażowanie na najpiękniejszej Lama Monachile w całym regionie, a odkryjesz tunel prowadzący do ukrytej przy plaży perełki widokowej, wybierz się na spokojny spacer po starym mieście, zrób zdjęcia w najlepszych miejscówkach, o których przeczytasz tutaj, a także wybierz się na punkt widokowy, z którego zobaczysz jedną z najbardziej spektakularnych restauracji na całym świecie – Grotta Palazzese.
Czego warto spróbować: na najlepszą włoską kolację w życiu wybierz się do Bella M’briana, spróbuj pysznych owoców morza w Pescarii i zarezerwuj stolik na zachód słońca w barze Acquamarea, gdzie wypijesz drinka z widokiem na plażę Lama Monachile.











Monopoli
Jedno z najpiękniejszych miasteczek Apulii, a według wielu – najpiękniejsze, choć dla mnie zaraz na drugim miejscu. Urzeka nadmorskim klimatem, niewielkim malowniczym portem, krętymi uliczkami pełnymi kwiatów i soczyście zielonych roślin, tajemniczymi zakamarkami i dobiegającymi zewsząd zapachami wypieków pobliskich piekarni i pasticcerii. Pełne turkusu, kamiennej architektury i najważniejsze – najlepszego tiramisu.
Charakterystycznym widokiem, który kojarzy się z tym miejscem jest Porto Vecchio, czyli port z pięknymi kolorowymi łódkami zwanymi gozzi. Stare łodzie służące do połowu ryb i ośmiornic unoszące się na tafli turkusowej wody to jedno z moich ulubionych wspomnień tego wyjazdu. Zaraz obok znajduje się plac Garibaldiego, czyli główny plac w miasteczku, przy którym znajduje się wiele kawiarni i knajpek – to tutaj zjedliśmy najlepsze tiramisu w życiu i najlepsze lody podczas całego pobytu. Nie brak tu również przepięknych, starych budynków architektury sakralnej, takich jak Bazylika Santa Maria della Madia, którą warto zobaczyć nie tylko z zewnątrz, ale i w środku, choć już na pierwszy rzut oka robi ogromne wrażenie.
Spacerując uliczkami starego miasta można zauroczyć się klimatem tego miejsca. W labiryncie znajdują się jednak trzy wyjątkowe: Via San Vito, Via San Giovanni i Via Argento, na których zrobisz przepiękne zdjęcia. Warto przejść kilka kroków dalej, aby dotrzeć na Spaggia Cala Porta Vecchia, czyli w połowie kamienistą, a w połowie piaszczystą maleńką plażę, która kojarzy mi się z latami 70. i przepięknymi zdjęciami w starym stylu dla Vogue.
Co warto zrobić: wybierz się do Porto Vecchio poobserwować życie toczące się w porcie, pobłądź w labiryncie uliczek starego i miasta i postaraj się odnaleźć te najwspanialsze, zatrzymaj się przy plaży, aby nacieszyć wzrok widokami i odwiedź plac Garibaldiego, czyli najpiękniejszy plac w miasteczku.
Czego warto spróbować: na najlepsze tiramisu wstąp do Cafe Indelli, a po najciekawsze lody w całej Apulii do Bella Blu, zaś na większy głód spróbuj pizzy w La Dolce Vita; jeśli masz ochotę na owoce morza, to możesz spróbować ich miksu w Maninpasta.










Ostuni
Ostuni, czyli tak zwane białe miasteczko. Śliczne, pełne wąskich uliczek i kamiennych stopni. Stare, obdrapane ściany, a przy nich soczyście zielone opuncje i kaktusy. Idealnie nierówne uliczki i typowo włoskie kolorowe okiennice. Być może i brzmi znajomo, lecz wygląda przepięknie. Promienie słońca wpadające między budynki tworząc złotą łunę światła tylko dodają magii temu miejscu. Ostuni trochę przypomina maleńkie miasteczka na Santorini, ale każde z nich ma jedyną w swoim rodzaju unikatowość.
Ostuni, w odróżnieniu od Polignano a Mare i Monopoli, jest miejscem ze sporą ilością wzniesień, stopni i stromych podejść. W związku z tym spacer przymusowo odbywa się w wolniejszym tempie, dzięki czemu można skupić uwagę na detalach. W miasteczku uwagę przykuwa piękna katedra, a zaraz obok niej łuk łączący budynki po obu stronach ulicy wraz z uroczym placykiem ze stolikami, słynne instagramowe drzwi, do których nierzadko ustawiają się kolejki do zdjęcia, a także ogromny plac z wieloma knajpkami, który szczególnie pięknie wygląda podczas golden hour.
Co warto zrobić: zgub się w wąskich uliczkach, zrób zdjęcie przy słynnych instagramowych drzwiach Porta Azzurra, a także zatrzymaj się przy łuku Arco Scoppa i wypij niespieszną filiżankę kawy, obserwując życie toczące się dookoła.
Czego warto spróbować: wybierz się na Piazza della Liberta i w jednej z knajpek spróbuj dania ze straciatellą – smakuje zupełnie inaczej, niż sobie wyobrażasz.






Alberobello
Alberobello to jedyne takie miejsce na świecie. Niebanalne, nietuzinkowe, zaskakujące. Zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a to za sprawą trulli, czyli okrągłych budynków ze stożkowymi dachami, które są wizytówką tego miejsca i na całym świecie można je spotkać wyłącznie tutaj.
Alberobello to urocza, niewielka miejscowość pełna krętych uliczek, przy których trulli stoją jeden przy drugim. Ulice ozdobione są donicami z kolorowymi kwiatami, budynki porasta bujna roślinność, a spacer wśród nich to czysta przyjemność i o zachwyty nietrudno. W Alberobello można odwiedzić kościół św. Antoniego, czyli jedyny kościół trullo na świecie oraz Trullo Sovrano czyli jedyne dwupiętrowe trullo na świecie, w którym aktualnie mieści się muzeum i można je obejrzeć za symboliczne 1,5 euro.
Spacerując uliczkami tego niezwykłego miasteczka warto wstąpić do lokalnych sklepów, bowiem część z nich posiada wyjście na taras, z którego można zobaczyć piękny widok na dziesiątki trulli w okolicy. Zwykle tarasy są bezpłatne, warto więc kupić jakiś drobiazg w ramach rewanżu. Ciekawym punktem tego miejsca jest także ulica kapeluszy, która stanowi atrakcję samą w sobie. Będąc w Alberobello warto również spróbować lodów w nagradzanej i jednocześnie najlepszej w mieście lodziarni Arte Fredda.
Co warto zrobić: przespaceruj się via Bregata Regina, czyli ulicą kapeluszy, zgub się w labiryncie uliczek pośród najbardziej uroczych trullo w miasteczku, a także zobacz jedyne na świecie muzeum i kościół trullo.
Czego warto spróbować: w lokalnych sklepikach trullo rozejrzyj się za likierami, kupisz tu najsmaczniejsze w całej Apulii – szczególnie polecam pistacjowy z rumem i o smaku orzechów laskowych (nie zwlekaj, nie znalazłam ich nigdzie indziej!).





Giovinazzo
Giovinazzo to jedyne miasteczko w moim zestawieniu, które na mapie znajduje się na północ od Bari. Warto je jednak odwiedzić, bo jest to trochę mniejsza wersja Monopoli, jednak z tą różnicą, że tu spotkasz prawie samych miejscowych. Spokojne, niewielkie Giovinazzo żyje swoim rytmem w trybie slow. Jest tu mały port, ładne stare miasto, urocze włoskie uliczki, a to wszystko w niewielkiej odległości od Bari. Warto tu przyjechać, jeśli chcesz odpocząć od turystów.
Co warto zrobić: wybierz się na spacer po tym miasteczku, które będzie idealnym wytchnieniem po bardziej turystycznych miejscach; usiądź w porcie i podziwiając widoki, oddychaj słonym powietrzem.
Czego warto spróbować: poszukaj w lokalnych sklepach makaronu orecchiette – ten tradycyjny apulijski makaron jest tu kulinarną wizytówką regionu.



San Vito
San Vito to jedna z najmniejszych miejscowości na mapie Apulii. Położona jest nieopodal malowniczego Polignano a Mare, zatem warto wstąpić tutaj po drodze. Ta maleńka miejscowość ma zaledwie dwie atrakcje, ale jakże urocze i warte zobaczenia, jeśli jesteś w pobliżu. Zaraz przy porcie znajduje się opactwo z X wieku, które było siedzibą Franciszkanów i Benedyktynów. Wyrasta ponad taflą turkusowej wody, więc jest to niemal pocztówkowy widok. Drugą atrakcją jest zabytkowa forteca znajdująca się zaraz przy plaży. Można zatem wybrać się na spacer z pięknym widokiem i historią w tle.
Co warto zrobić: usiądź w porcie i obserwuj kolorowe łódki na tle opactwa, a potem przespaceruj się po plaży.
Czego warto spróbować: zatrzymaj się na pyszne owoce morza w jednej z knajpek w porcie.

Matera
Matera to jedno z najpiękniejszych i zarazem najsmutniejszych miast w całych Włoszech. Według historyków jest to jedno z najstarszych miast na świecie. Nie jest położone w Apulii, lecz w sąsiednim regionie o nazwie Bazylikata, jednak wyjątkowość tego miejsca nie pozwala na pominięcie go w planie zwiedzania. W 1993 roku zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, a w 2019 roku było Europejską Stolicą Kultury. To właśnie w Materze został nakręcony głośny film Mela Gibsona – Pasja. Skąd wyjątkowość tego miejsca? Jaka przejmująca historia kryje się pod nazwą Matera?
Matera to miasteczko, które przez dziesiątki lat było okryte hańbą i którego Włosi wstydzili się na swojej mapie. Aż do 1950 roku ludzie żyli tu w grotach skalnych, bez prądu i bieżącej wody. Choroby, brud i ubóstwo były zaledwie wierzchołkiem góry lodowej. Powszechny był tu analfabetyzm, a umieralność zarówno dorosłych, jak i dzieci była na bardzo wysokim poziomie. Dopiero w 1954 roku rząd zdecydował się interweniować i całą ludność przesiedlono, aby zbudować dla mieszkańców godne warunki życia, takich jak doprowadzenie elektryczności czy kanalizacji. Od tamtej pory życie w Materze nabrało normalności, jednak zwiedzając uliczki starego miasta, niemal odczuwa się ducha smutku, unoszącego się wśród starych domostw wykutych w skałach.
Materę warto odwiedzić w godzinach porannych, kiedy turystów jest mniej i można spokojnie podziwiać piękno tego miejsca. Sassi Matera to główny cel większości przybywających – czyli historyczna część miasta położona w Wąwozie Gravina. Można tu bez końca spacerować, odkrywając coraz to dalsze zakamarki miasta. W związku z kaskadowym położeniem, na każdym kroku mieszczą się tu punkty, z których można podziwiać wspaniałe widoki. Warto wybrać się na spokojny spacer, aby poczuć klimat tego miejsca i uzmysłowić sobie, jak wyglądało tu życie jeszcze zaledwie kilkadziesiąt lat temu. Już sam fakt, że w Materze nadal mogą żyć ludzie, którzy pamiętają te straszne czasy napawa mnie nostalgią.
Znajduje się tu również największy zbiornik wody w Materze – Palombaro Lungo. Brzmi niepozornie, ale bardzo polecam zobaczyć to miejsce. Koszt to ok. 3 euro za osobę.
Punkty z najpiękniejszym widokiem na miasteczko:
– taras widokowy na placu przy klasztorze św. Augustyna,
– plac przy kościele Santa Maria di Idris,
– ulica Madonna delle Virtu,
– Piazza Pascoli,
– Belvedere Luigi Guerricchio,
– Palombaro Lungo,
– Belvedere di Murgia Timone (wpisz tę nazwę w gps – tutaj dotrzesz samochodem, jest to punkt po drugiej stronie miasteczka).
Co warto zrobić: wybierz się na spacer uliczkami Sassi i poczuj tę wyjątkową atmosferę, odwiedź punkty widokowe, a w szczególności najpiękniejszy z nich – czyli taras widokowy przy klasztorze św. Augustyna, a także zobacz jak wygląda największy zbiornik wody w mieście.
Czego warto spróbować: wybierz się na lody o najdziwniejszych smakach do Laboratorio di Gelateria Artigianale i Vizi degli Angeli.


Bari
Bari, ze względu na bliską odległość lotniska, często traktowane jest wyłącznie jako punkt przylotu i odlotu. Warto spędzić tu jednak kilka godzin, aby poczuć klimat większego miasta w tym regionie. Spacer po Bari Vecchia, czyli starym mieście jest punktem obowiązkowym podczas wizyty tutaj. W okolicy są dwa piękne place – Piazza Mercantile i Piazza Ferrarese, które również trzeba zobaczyć. Nie brak tu pięknych kadrów: skrzynie z pachnącymi owocami, skutery zaparkowane w najbardziej uroczych uliczkach, słońce wdzierające się przez szczeliny budynków czy wreszcie gwar rozmów mieszkańców i niespieszna kawa w okolicznych barach.
Warto również zobaczyć Bazylikę św. Mikołaja oraz Katedrę San Sabino. Zwieńczeniem niech będzie spacer po promenadzie, który – jeśli skończycie w porcie – może zaskoczyć możliwością spróbowania świeżych ostryg z sokiem z cytryny, które okoliczni rybacy oferują po powrocie z połowów.
Co warto zrobić: zgub się w uliczkach starego miasta i wybierz się na spacer po promenadzie; odkrywaj uroki większego miasta łapiąc drobne momenty.
Czego warto spróbować: wstąp do Master Ciccio na starym mieście i spróbuj buł w najlepszych smakach (np. z ośmiornicą czy innymi owocami morza, ale również w bardziej klasycznych wariantach), a także wybierz się rano na lokalny targ i kup suszone pomidory – sprzedawane są na wagę, nie takie jak znamy ze sklepowych półek w oleju, ale pachnące, suszone na słońcu, słodkie pomidory z Apulii.



Apulia plasuje się w czołówce moich ulubionych miejsc we Włoszech. Prawdziwa, nieskażona jeszcze wszechobecną turystyką. kolorowa i słoneczna, potrafi zachwycić i oczarować. Nie tylko widokami, ale również jedzeniem, które jak dotąd we Włoszech smakowało mi najbardziej. Będzie świetnym wyborem zarówno na kilkudniowy wyjazd, jak i dłuższy urlop, kiedy czas można podzielić pomiędzy zwiedzanie i odpoczynek. Wciąż jeszcze doceniana mniej, niż inne regiony – ale to właśnie jest piękne. Wybierz się tam jak najszybciej, aby zobaczyć co znaczy prawdziwe la dolce vita.



2 komentarze
Michał
Byłem tam, ale jak czytam pominąłem kilka świetnych miejsc. To dobry powód żeby wrócić do słonecznej Apulii, tym bardziej teraz kiedy w Polsce słońca brakuje 🙂
M.
fastenyourseatbelt
Apulia to region, który jak dotąd zaskoczył mnie najbardziej – mam wrażenie, że wciąż jest tam wiele do odkrycia. Mam nadzieję, że uda Ci się wrócić i nadrobić miejsca, o których wspominasz 🙂