Lazurowe Wybrzeże – o najpiękniejszych miasteczkach, lokalnych ryneczkach i zapachu cytryny
Znacie to uczucie, kiedy lista miejsc do zobaczenia stale się wydłuża, ale z jakiegoś powodu i tak najczęściej wybieracie określony region? Przez wiele lat tak wyglądała moja relacja z Włochami, które niezmiennie pozostają w ścisłej czołówce moich ukochanych miejsc w Europie. Kiedy wreszcie udało nam się zobaczyć najbardziej niesamowite jeziora w Dolomitach, zachód słońca na skałach z widokiem na Cinque Terre, odwiedzić najpiękniejsze wille nad Jeziorem Como, przespacerować starym miastem Bergamo, zobaczyć kopułę Katedry Santa Maria del Fiore o wschodzie słońca, zielone falujące wzgórza winnic w Toskanii, najwspanialsze miasteczka Apulii, gdzie zaznaliśmy prawdziwego dolce far niente, jedno z najstarszych miast na świecie – Materę, aby dobrnąć do słynnych pistacjowych cannolo na słonecznej Sycylii, poczułam, że już czas. I choć wiem, że będę do nich wracać przez całe życie, to przyszedł czas, aby wyruszyć dalej w poszukiwaniu kolejnych, niesamowitych miejsc.
Wydawać by się mogło, że ten wstęp stanowi zapowiedź kolejnej włoskiej historii, jednak nic bardziej mylnego. Dzięki tym miejscom poczułam, że wreszcie przyszedł czas na kierunki, które tak długo czekały na liście – a jednym z nich, plasujących się wysoko od kilku lat była południowa Francja: Lazurowe Wybrzeże, o którym opowiem w dzisiejszym wpisie oraz Prowansja, która jako kolejna pojawi się na blogu.
Lazurowe Wybrzeże, choć od dawna znajdowało się na liście moich podróżniczych marzeń, zachwyciło mnie bardziej, niż sama mogłam się tego spodziewać. Już od pierwszych minut po wylądowaniu czułam ten szczególny klimat, tak bardzo charakterystyczny dla Francuzów i Francji, choć tak różny w wielu częściach kraju. Lazurowe Wybrzeże jest naprawdę wyjątkowe: można poczuć się tu bardzo wakacyjnie, ale jednocześnie jest pięknie i czuć nutkę lekkiego wyrafinowania. Panuje tu swego rodzaju niewymuszona nonszalancja, a sam region jest dość elegancki, jak i jego mieszkańcy. Na lokalnych rynkach panie przechadzają się w poszukiwaniu świeżych kwiatów czy serów w towarzystwie wiklinowych toreb i stylowych okularów przeciwsłonecznych. Ulice sprawiają wrażenie jednocześnie przytulnych, łącząc kolorowe elewacje przypominające nieco te włoskie z typowymi paryskimi budynkami, tworząc unikalny, południowy styl. Plaże z pasiastymi parasolami, świeże owoce morza podawane z cytryną, słomiane kapelusze. Zapach soli i słońca. Tak, zdecydowanie można się zauroczyć tym miejscem.

Kiedy i jak dojechać na Lazurowe Wybrzeże?
Na Lazurowym Wybrzeżu pięknie będzie już od początku kwietnia do późnych, październikowych dni. Warto jednak pamiętać, że od czerwca do połowy września będzie panował tu wysoki sezon turystyczny, więc jeśli tłumy Wam niestraszne, a chcecie zaznać gorącego lata, to ten czas będzie odpowiedni. Od kwietnia do końca maja oraz od drugiej połowy września do końca października nadal będzie bardzo ciepło, ale turystów będzie już zdecydowanie mniej. Nam udało się odwiedzić ten region na początku października i był to świetny wybór.
Na południe Francji możecie dostać się oczywiście własnym środkiem transportu, który coraz częściej wybierany jest przez podróżujących ze względu na wiele pięknych miejsc znajdujących się w okolicy i wygodzie w poruszaniu się, jaką daje własny samochód na miejscu. Oczywiście na miejsce można dolecieć samolotem, wybierając lotnisko w Nicei, do którego rejsy (tanimi liniami lotniczymi, ale również np. LOT-em, Air France’m, czy Lufthansą) można zabukować z Warszawy lub z przesiadkami z wielu innych polskich miast.
Jeśli zastanawiasz się, czy na miejscu potrzebujesz auta, odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Chyba, że masz w planie jedynie zwiedzanie Nicei, wówczas możesz śmiało poruszać się lokalnymi środkami transportu.
Co warto zobaczyć na Lazurowym Wybrzeżu?
Na pewno pierwszą determinującą kwestią jest czas pobytu. Na Lazurowe Wybrzeże można przyjechać na weekend i po prostu poczuć klimat tego miejsca wybierając kilka miejsc, przedłużony weekend, podczas którego można się już dość dobrze zagłębić w zakamarki i poświęcić czas na niespieszne zwiedzanie lokalnych perełek, oraz na tydzień lub więcej, kiedy można je zwiedzić dokładnie i zajrzeć w mniej i bardziej komercyjne miejsca, ciesząc się wyjątkową atmosferą, jedzeniem, słońcem, lokalnymi rynkami i życiem wśród tutejszych mieszkańców.
My spędziliśmy na wybrzeżu 5 dni i udało nam się zobaczyć większość miast i miasteczek w regionie. Oczywiście, gdybyśmy mogli spędzić tam kilka dodatkowych dni, z pewnością nie nudzilibyśmy się i moglibyśmy pobłądzić wśród nieuczęszczanych szlaków. Jednak ten czas zdecydowanie pozwoli na niespieszny pobyt ze zwiedzaniem, plażowaniem i korzystaniem z uroków lokalnego życia.
Nicea
Przyznaję, że Nicea to miasto, po którym nie spodziewałam się większych zachwytów. Stawiałam raczej na mniejsze, nieco ukryte i bardziej tajemnicze miejscowości, niż Nicea, która jest głównym miastem regionu z lotniskiem obsługującym setki rejsów każdego dnia. Jednak bardzo się pomyliłam i jest to dla mnie powód do ogromnej radości, ponieważ to kolejne miejsce na mapie Francji, które naprawdę urzeka. Wizualnie widzę w niej połączenie mojego ukochanego Paryża z elementami Włoch i Hiszpanii. To, jak jest wielokulturowa dodaje jej uroku i barw, a przez to każda jej część wydaje się jeszcze ciekawsza i bardziej zachwycająca.
W Nicei jest wiele miejsc wartych zobaczenia. Z pewnością jednym z nich jest 7-kilometrowa promenada, idealna na poranny jogging lub spacery o zachodzie słońca. Również z niej można obserwować biało – błękitne pasiaste parasole słoneczne, tak charakterystyczne dla tego miejsca. Z promenady można dostrzec znajdujący się po drugiej stronie słynny hotel Le Negresco, którego inicjatorem powstania był dyrektor kasyna, Henri Negresco. Wewnątrz znajduje się kryształowy żyrandol stworzony na zamówienie cara Mikołaja II, który nie odebrał go z powodu Rewolucji Październikowej. W Le Negresco zatrzymywali się m. in. The Beatles, Michael Jackson czy Louis Armstrong. Hotel jest piękny również z zewnątrz, więc warto przyjrzeć się mu z bliska.
Warto wybrać się także na targ prowansalski (Cours Saleya), największy w regionie, na którym to (oprócz poniedziałków, kiedy to lokalni antykwariusze wystawiają swoje przedmioty) można kupić świeże kwiaty i rośliny doniczkowe, lokalne sery, wędliny, wina, słodycze, owoce i warzywa, a także suszoną lawendę, mydełka, czy inne pamiątki. Stąd już tylko rzut beretem na stare miasto, które w Nicei jest naprawdę urzekające. Warto pogubić się w kolorowych uliczkach, skręcać co rusz w nowe zakamarki, aby poczuć ich klimat. Moim ulubionym miejscem jest zdecydowanie Plac Rossetti, który wieczorową porą z rzędami czerwonych markiz pobliskich knajpek i w towarzystwie Katedry św. Reparaty, która to jest patronką miasta, stanowi jedno z najbardziej romantycznych miejsc w Nicei. Jeśli masz ochotę coś tu przekąsić, zdecydowanie polecam Restaurant la Claire Fontaine z widokiem na katedrę oraz znajdujące się zaraz obok Fenocchio na obłędne lody.
Kolejnym obowiązkowym punktem pobytu w Nicei jest Wzgórze Zamkowe. Nazwa może być nieco myląca, ale jest to park miejski z najlepszymi widokami na miasto. Na górę można dostać się schodami lub bezpłatną windą, która znajduje się tuż przy Promenadzie Anglików – z pewnością ją zauważycie. Warto wspomnieć, że ze Wzgórza Zamkowego można zobaczyć Niceę z dwóch stron. Z jednej strony plasuje się przepiękny widok na miasto z promenadą, a z drugiej – według mnie jeszcze bardziej spektakularny – widok na port i wzgórze Mont Boron.
Jeśli masz jeszcze trochę czasu, warto również zobaczyć Plac Massena z charakterystyczną Fontanną Słońca i biało – czarną posadzką, gmach opery zaprojektowanej przez Charlesa Garniera, autora Opery Paryskiej, czy dzielnicę Old Nice idealną na spacery. Z pewnością warto odwiedzić także Muzeum Chagalla czy Matisse’a.
Nicea będzie też świetnym miastem na krótszy weekendowy wyjazd.






Villefranche-sur-Mer
To moje ukochane miejsce tego wyjazdu i było warte każdej minuty spędzonej w nim. To przepiękna, maleńka miejscowość, tak bardzo lokalna i autentyczna, kolorowa i słoneczna, pełna najrozmaitszych zakamarków wywołujących na twarzy uśmiech i czystą ekscytację. Jest to również świetne miejsce na bazę wypadową – znajduje się bardzo blisko Nicei i innych wartych uwagi miejscowości. Villefranche sur mer posiada wszystkie elementy, które cenię podczas wyjazdów: urokliwą część starego miasta, zachwycającą plażę oraz nadmorską część wraz z łódkami kołyszącymi się przy brzegu mieniącym się wszystkimi odcieniami turkusu oraz lokalnymi knajpkami znajdującymi się tuż przy porcie. Miasteczko jest bardzo niewielkie, zatem warto wybrać się na spacer wśród pastelowych budynków i kolorowych okiennic. Ze względu na swoje niewielkie rozmiary można je zwiedzić w godzinę lub dwie, ale bez problemu można tu spędzić co najmniej pół dnia lub nawet cały dzień, korzystając z uroków tego miejsca.
Koniecznie wybierz się na point de vue, czyli punkt widokowy przy drodze, z którego można zobaczyć miasteczko i plażę z góry i zrobić kilka pięknych zdjęć. Jeśli masz czas na plażowanie, skorzystaj z niego właśnie tutaj. Plaża widziana z punktu widokowego jest idealnym miejscem na leniwe przedpołudnie. W różnych odcinkach ma bardziej i mniej kamieniste podłoże, gdzie wejdziesz do wody, jeśli nie masz ze sobą specjalnych butów. Tuż przy plaży znajduje się parking (Parking des Marinieres), na którym warto zostawić samochód. Zapłacisz kilka euro, ale zatrzymasz się niemal w centrum, a warto wspomnieć, że w miasteczku nie ma zbyt wielu miejsc parkingowych. Jeśli chcesz zostać tutaj dłużej, z pewnością znajdziesz bezpłatne miejsce kawałek dalej, ale polecam Ci zatrzymanie się na tym parkingu na czas korzystania z plaży – podziękujesz mi potem. Zaraz obok, w porcie znajdują się lokalne restauracje, gdzie warto wybrać się na wieczorny posiłek lub drinka – to dobra lokalizacja na romantyczną kolację. Jeśli szukasz naprawdę wyjątkowego miejsca, wybierz się do Le Mayssa Beach z wyjątkowym widokiem i restauracją na dachu, a na pyszne lody w ciągu dnia do Le Glacier 16. Villefranche sur mer jest miasteczkiem bardzo pogodnym, radosnym, gdzie rzeczywiście można poczuć klimat lata i wypoczynku. Panuje tu lekka, luźna i niezobowiązująca atmosfera, a zarówno mieszkańcy, jak i turyści cieszą się wyjątkowym czasem spędzanym w tym miejscu.







Saint Jean Cap Ferrat
Piękna, maleńka miejscowość położona tuż obok Villefranche sur mer. Posiada obłędną przystań jachtową, która robi wrażenie nawet na laikach. Jest to idealne miejsce na spacer i lunch. Mimo swoich niewielkich rozmiarów, potrafi chwycić za serce. Jest to jedno z moich ulubionych miasteczek Lazurowego Wybrzeża.



Antibes
Antibes to wyjątkowe nadmorskie miasto otoczone murami obronnymi, posiadające największą marinę na Morzu Śródziemnym. Stare miasto w Antibes potrafi zachwycać pięknymi, krętymi uliczkami, na których można znaleźć wiele ciekawych sklepów, m. in. z wyposażeniem wnętrz, ręcznie wyplatanymi koszami w cenach między 20 – 30 euro, francuskimi kosmetykami oraz lokalnymi pamiątkami, które swoją estetyką nawiązują do regionu i są całkowitym zaprzeczeniem tego, co zazwyczaj kojarzy się z tego typu określeniem. Spacerując ulicami starego miasta można natknąć się także na niewielkie placyki ze stolikami z obrusami w czerwoną kratę, małe księgarenki, czy miejscowe sklepiki prowadzone przez mieszkańców.
Antibes przede wszystkim jednak nosi miano artystycznego ze względu na XIV-wieczny Château Grimaldi, który jest jedną z największych atrakcji miasta. Wcześniej był on pracownią artystyczną Picassa, a obecnie mieści się w nim Muzeum Picassa. Zaraz obok znajduje się lokalny rynek czynny w godzinach porannych (do godziny 13, nieczynny w poniedziałki), który potem zmienia się w część gastronomiczną ze stolikami dla pobliskich knajpek. Z drugiej strony muzeum zaś znajduje się promenada, na której znajdziesz wiele restauracji z widokiem na morze. To również jedno z piękniejszych miejsc w Antibes.
Miasto jest także znane dzięki swojej literackiej przeszłości, kiedy to Francis Scott Fitzgerald wraz ze swoją żoną Zeldą zamieszkiwał letnią rezydencję, dziś funkcjonującą jako Hotel Belles Rives. W latach 30. miejsce zainspirowało go do napisania powieści pt. Czuła jest noc. W hotelu można skorzystać również z usług restauracji La Passagère, nagrodzonej gwiazdką Michelin.






Eze
Eze to urocza średniowieczna wioska, położona na skalistych klifach pomiędzy Niceą a Monte Carlo. Stanowiła tło dla filmu pt. Złodziej w hotelu, Alfreda Hitchcocka. Główną atrakcją tego miejsca jest Jardin Exotique d’Eze, czyli położony na szczycie wzgórza egzotyczny ogród pełen różnego rodzaju kaktusów i sukulentów z panoramicznym widokiem na Riwierę Francuską, do którego wstęp kosztuje 7 euro (4 euro, jeśli jesteś studentem). To piękne miejsce, w którym warto pospacerować nieco dłużej, zatrzymując się w cieniu roślin i podziwiając widok na całe wybrzeże. W tle powiewa francuska flaga, a dbałość, z jaką został zaprojektowany ogród sprawia, że naprawdę trudno go opuścić. Zmierzając do ogrodu, przemierza się kamienne uliczki, które są równie oszałamiające, jak widoki na górze. Duch średniowiecza unosi się w powietrzu, a stare, kamienne budynki porośnięte kwiatami i ozdobione czarującymi szyldami raz po raz wzbudzają zachwyt. Znajduje się tu wiele galerii sztuki, sklepy z biżuterią, ukryte kawiarenki z niewielkimi patio ukrytymi pod gałęziami drzew chroniącymi przed słońcem. Jeśli szukasz wyjątkowego miejsca na romantyczną kolację, zarezerwuj stolik na tarasie w Chateau Eze. Miejscowość znajduje się na trasie do Mentony, więc oba miejsca możesz odwiedzić jednego dnia.







Mentona
Mentona, która położona jest tuż przy włoskiej granicy, jest jednym z najciekawszych miejsc na całym wybrzeżu. Można tu odczuć mieszankę włoskiej i francuskiej kultury, która uczyniła to miasto naprawdę wyjątkowym. Pierwszym widokiem rzucającym się w oczy jest plaża rozciągająca się przed brzoskwiniowymi budynkami górującymi nad Mentoną. To chyba najbardziej pocztówkowy widok, który zapada w pamięć po odwiedzeniu tego miejsca.
Mentona znana jest z Festiwalu Cytryn, który odbywa się w lutym, ale przez cały rok w wielu miejscach możesz kupić różne produkty nawiązujące do tego owocu. Warto wybrać się także do Muzeum Jeana Cocteau, na niespieszny spacer po promenadzie, czy zachód słońca na skałach tuż przy plaży z widokiem na brzoskwiniowe budynki. Tuż przy nich znajdują się schody prowadzące do Bazyliki św. Michała Anioła – zatrzymaj się przy niej i poczuj wyjątkowy klimat, jaki panuje w tym miejscu. Jeśli masz ochotę na lunch, wybierz się do L’Hexagone na pyszne gnocchi z parmezanem i pistacjami lub smażone kalmary z frytkami sprzedawane w papierowych rożkach kilka kroków dalej. Jeśli poczujesz włoski klimat, możesz spróbować pizzy z Al Vecchio Forno przy promenadzie.






Saint Paul du Vence
To przepiękne miasteczko, pełne wąskich i krętych uliczek, nazywane jest mekką artystów. Znajduje się tu wiele galerii sztuki i sklepików oferujących lokalne rzemiosło. Najważniejszą ulicą jest rue Grande, która prowadzi przez całą część starego miasta – od bramy północnej do południowej. Mieści się tu kilka urokliwych knajpek, piekarni czy cukierni. Skrzynki pocztowe posiadają ręczne zdobienia prowansalskich krajobrazów. Można podziwiać tutaj wiele pięknych, starych budynków, kamienic oplecionych bluszczem lub kwitnącymi kwiatami, kolorowych okiennic w pastelowych odcieniach czy złotych kołatek na drzwiach. Na tutejszym cmentarzu znajdującym się za bramą południową (na końcu rue Grande) pochowany jest jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy Witold Gombrowicz oraz francuski artysta Marc Chagall – warto więc wstąpić i przyjrzeć się z bliska ich nagrobkom. Miasteczko jest zbudowane na niewielkim wzgórzu, z którego rozciąga się widok na okolicę – zaraz przy cmentarzu znajduje się punkt, z którego można podziwiać krajobraz. To zdecydowanie jedno z najpiękniejszych francuskich miasteczek, którego z pewnością nie można pominąć podczas podróży po Riwierze Francuskiej.






Grasse
Przyznam szczerze, że Grasse to dla mnie najmniej zachwycające miasteczko tego regionu. Wiązałam z nim nadzieje ze względu na jego położenie pomiędzy Lazurowym Wybrzeżem i Prowansją, wyobrażając sobie klimatyczne połączenie obu miejsc oraz historie, jakie wiążą się z tą miejscowością. Grasse bowiem jest znane na całym świecie jako mekka perfumiarzy – to właśnie tutaj produkuje się kompozycje zapachowe najbardziej znanych perfum na świecie. Znajduje się tu również muzeum, które można zwiedzić oraz wybrać się na lekcję tworzenia własnego zapachu. Właśnie w Grasse częściowo został zekranizowany film pt. Pachnidło. Nie da się więc ukryć, że to miasteczko perfumami stoi i to głównie z tego względu jest tak licznie odwiedzane. Oczywiście warto wybrać się na spacer jego uliczkami, które potrafią zachwycić bujną roślinnością czy ciekawymi instalacjami. Warto zajrzeć do Katedry Notre Dame du Puy, a zaraz za nią zajrzeć na punkt widokowy na najbliższą okolicę. Ciekawostką jest z pewnością fakt, że właśnie tutaj zmarła francuska piosenkarka Edith Piaf. Jeśli chcesz kupić lub stworzyć własne perfumy – zdecydowanie będzie to odpowiednie miejsce do odwiedzenia, jeśli jesteś przejazdem – również warto tu zajrzeć, ale po raz kolejny nie poświęciłabym czasu, aby przyjechać tu specjalnie.

Na Lazurowym Wybrzeżu możesz wybrać się także do Saint Tropez, Cannes czy Monako. My odpuściliśmy te miejsca celowo, ze względu na fakt, że to totalnie nie nasz klimat. Szukaliśmy raczej uroczych wiosek, klimatycznych miasteczek i pięknych widoków, ale jeśli masz ochotę – z pewnością uda Ci się wygospodarować czas na te miejsca (lub chociaż jedno z nich).
O czym jeszcze warto wiedzieć?
Co warto przywieźć z Lazurowego Wybrzeża?
- miód lawendowy,
- suszoną lawendę,
- ręcznie wyrabiane mydełka,
- wiklinowy koszyk,
- perfumy z Grasse,
- lokalne wyroby cytrynowe z Mentony.
Co mnie zaskoczyło lub na co warto uważać?
- bardzo mało osób posługuje się językiem angielskim (nawet w restauracjach często nie ma nawet karty w języku angielskim),
- południe Francji jest stosunkowo drogie – w porównaniu do innych europejskich destynacji pod kątem cen zdecydowanie plasuje się na podium,
- warto pamiętać o przerwach w funkcjonowaniu wielu miejsc w naszej porze obiadowej (to nie tylko kwestia Francji, ale wielu krajów śródziemnomorskich, jednak dla nas Polaków jest to nadal nietuzinkowa sytuacja),
- wielokrotnie spotykałam się ze stwierdzeniem, że Francuzi są nieprzyjemni, jednak podczas tego pobytu miałam styczność z najbardziej uprzejmymi, kulturalnymi i pogodnymi ludźmi już od wielu lat.



Mam nadzieję, że Lazurowe Wybrzeże moimi oczami będzie dla Was inspiracją do zaplanowania swojej podróży. Które miejsce najbardziej przypadło Ci do gustu?



Jeden komentarz
Pola
Świetnie się Ciebie czyta, czuć pasję do podróży w każdym akapicie Twoich wpisów 🙂
Nigdy nie rozważałam południowej Francji jako cel kolejnych podróży, ale zdjęcia i opisy mnie zauroczyły, szczególnie Eze 🙂