Algarve – przewodnik po najpiękniejszych zakątkach południowej Portugalii
Odkąd pamiętam, Portugalia była na mojej liście must see. Po raz pierwszy zakochałam się w niej, kiedy zupełnie przypadkowo w sieci zobaczyłam zdjęcie niesamowitej, szerokiej plaży w otoczeniu klifów z zachodzącym słońcem w tle. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, gdzie znajduje się to miejsce, ale potem zawsze, kiedy moim oczom ukazywała się jakaś piękna, spektakularna plaża, wiedziałam, że z pewnością jest to portugalska plaża.
Marzyłam o zapachu oceanu, o kieliszku chłodnego Vinho Verde na klifie z widokiem pastelowego zachodu słońca, o bajecznie kolorowych azulejos zdobiących niemal całe ulice, o bujnej roślinności, pomarańczowych dachach w urokliwych miasteczkach, chrupiących kalmarach z lokalnym aioli, o budyniowych ciasteczkach nie wspominając. Nie spodziewałam się jednak, że Portugalia ma do zaoferowania tak wiele. Oprócz przepięknych widoków i lokalnych win, w Portugalii spotkaliśmy również najsympatyczniejszych i najbardziej życzliwych ludzie w całej Europie.
Zapraszam na przewodnik po południowym wybrzeżu Portugalii – o tym jak się tam dostać, co zobaczyć i czego doświadczyć. Pokażę najpiękniejsze miasteczka, urocze plaże, pyszne knajpki, romantyczne miejsca dla par oraz garść przydatnych informacji związanych z codziennym funkcjonowaniem w Algarve. Usiądź wygodnie z kieliszkiem chłodnego wina i przenieś się wraz ze mną w najdalszy zakątek Europy.
Kiedy i jak się tam dostać?
Portugalia to jedno z tych wspaniałych miejsc, gdzie przez cały rok jest pięknie. W miesiącach wakacyjnych potrafi być naprawdę upalnie, ale ja rekomenduję okres przedwakacyjny lub jesień – nasz październikowy pobyt był strzałem w dziesiątkę, temperatury sięgały 28 stopni, a słońce było o wiele łagodniejsze, niż latem. Z Polski można się tam dostać z Warszawy Modlin tanimi liniami lotniczymi Ryanair (rejsy dwa razy w tygodniu).
Algarve jest przepiękne i ma mnóstwo do zaoferowania. Przy pobytach dłuższych niż okołoweekendowe świetnie sprawdzi się wypożyczenie samochodu, dzięki czemu dotarcie w najdalsze zakamarki i rozsiane po całym wybrzeżu ukryte perełki nie będzie stanowiło problemu. Przy lotnisku znajduje się wiele wypożyczalni i będzie to prawdopodobnie najbardziej atrakcyjne pod kątem lokalizacji miejsce do wynajmu. Ceny potrafią zaskakiwać, więc polecam zabukowanie samochodu przez internet zaraz po kupieniu biletów lotniczych, dzięki temu na pewno nie przepłacimy.
Hotel
Zależało nam, aby zatrzymać się w centralnej części wybrzeża. Zdecydowaliśmy się na 4-gwiazdkowy Vale d’El Rei Hotel & Villas w Carvoeiro. Hotel z miejsca urzekł nas swoim ustronnym położeniem i typowo portugalską architekturą z żółtymi zdobieniami na fasadzie budynku. Wszechobecne strelicje tylko dopełniły południowy charakter miejsca. Na plus z pewnością można docenić fakt, że dostępny jest bezpłatny parking dla gości.
Hotel znajduje się dość daleko od centrum miasteczka, dlatego też nie polecam go osobom, które nie decydują się na wypożyczenie auta na miejscu. Dla tych, którzy poruszają się samochodem po wybrzeżu będzie pięknym i spokojnym miejscem z dala od zgiełku i turystów. Hotel wewnątrz charakteryzuje się typowo portugalskim wystrojem, a dodatkowym atutem jest roślinność posadzona wewnątrz budynku, która tworzy wrażenie oranżerii.
Znajduje się tu zarówno część hotelowa, jak i apartamenty w formie osobnych budynków. Zdecydowaliśmy się na pobyt w części hotelowej. Otrzymaliśmy pokój na drugim piętrze o sporym metrażu z bardzo komfortową łazienką i wygodnym łóżkiem. Jedynym mankamentem był fakt, że nie mieliśmy wyjścia na balkon. Mocnym punktem tego miejsca są bardzo smaczne śniadania z szerokim wyborem – od wszelkiej maści owoców i warzyw, serów, wędlin, poprzez angielskie śniadania, jajka, kiełbaski, po pankejki z nutellą, ale przede wszystkim lokalne, świeże wypieki, które zdecydowanie skradały serca gości. Dostępne były również dwa ekspresy do kawy, jak i świeżo wyciskany sok z pomarańczy.
Tym, co z pewnością zasługuje na uwagę jest fakt, że hotel posiada świetnie zagospodarowany teren. Przepiękny, zadbany ogród z dwoma basenami, leżaki z parasolami zarówno w strefie basenowej, jak i na trawie z przepięknym widokiem na kołyszące się palmy, gdzie każdego ranka odbywały się lekcje jogi. W dalszej części ogrodu mieści się niewielki plac zabaw dla dzieci. Na terenie obiektu znajduje się również strefa spa & wellness. Zdecydowanie zatrzymałabym się w nim ponownie.



Carvoeiro
Najpiękniejsze miasteczko na całym wybrzeżu. Na tyle niewielkie, żeby czuć się w nim kameralnie, ale jednocześnie na tyle duże, aby stanowiło bazę wypadową podczas pobytu. Zdecydowanie z wszystkich miejsc w Algarve, Carvoeiro było najlepszym miejscem do zamieszkania. Najbardziej autentyczne, delikatne, nienachalne, ale urzekające swoją prostotą i prawdziwością. Miejsce, w którym turyści są gośćmi, ale panuje tu prawdziwy, lokalny vibe. Warto poświęcić na nie cały dzień, atrakcji z pewnością nie zabraknie.
Kaskada białych budynków nad malowniczą plażą to jeden z najczęściej fotografowanych widoków na całym wybrzeżu i znajduje się właśnie w Carvoeiro. Spektakularne widoki znajdują się po obu stronach plaży, na wznoszących się przy niej ulicach. Znajdują się tam również miejsca widokowe, w których można przysiąść z lampką wina i kawałkiem pizzy, oglądając piękny zachód słońca nad skąpaną w złotej poświacie plażą. W okolicznych uliczkach można zobaczyć piękne, typowo portugalskie domy z żółtymi zdobieniami i zielonymi okiennicami. Warto przespacerować się tamtędy właśnie wieczorem, kiedy jest już cicho i spokojnie. W okolicy są również klimatyczne knajpki i tapas bary, które już samym wystrojem zachęcają do tego, by wstąpić na drinka i poczuć lokalny klimat.
W pobliżu znajduje się również Algar Seco, czyli kolejna atrakcja znana nie tylko w miasteczku, ale także w regionie. Jest to zbiór formacji skalnych nad oceanem, a drogę wyznacza tu drewniany pomost, który ciągnie się wzdłuż całej trasy. Warto przejść ją całą i zajrzeć do środka jak natura uformowała skały (jest kilka zejść, trasa powinna zająć dwie do trzech godzin na spokojnie). Tam również znajduje się słynna atrakcja czyli Boneca Cave – przypomina okno na ocean, do której nierzadko ustawiają się kolejki. Tuż obok restauracja Boneca Bar ze świetnymi opiniami – warto zrobić rezerwację. Już sam spacer deptakiem, któremu towarzyszy zapach oceanu, to świetny powód do odwiedzenia tego miejsca.
Ogromnym atutem miasteczka jest także baza gastronomiczna. Podczas dnia eksplorowaliśmy wybrzeże, ale kolacje zawsze jedliśmy na miejscu. Już po pierwszym dniu przekonaliśmy się, że to był świetny wybór. Przyznam szczerze, że kuchnia portugalska nie do końca przypadła mi do gustu, ale tu zdecydowanie nie był to problem. W Algarve znaleźliśmy niesamowite knajpki, do których wracaliśmy czasami kilka razy. W październiku nie było wielu turystów, ale te miejsca zawsze były oblężone, zatem warto robić rezerwacje. W naszym TOP 3 znalazły się:
- Primavera (kuchnia włoska, kilka dni w tygodniu również muzyka na żywo),
- Villa Medici (kuchnia włoska, świetna obsługa),
- Levels (świetne śniadania, egzotyczny klimat).
Ostatnim punktem jest oczywiście plaża. Praia do Carvoeiro, bo o niej mowa, to niewielka plaża z miękkim jak puch piaskiem. Przy odrobinie szczęścia można tu znaleźć przepiękne muszle wielkości dłoni wyrzucone na brzeg przez ocean. Bardzo łagodna, idealnie nada się dla rodzin z dziećmi. Również stąd można odbyć rejs do najsłynniejszej jaskini w regionie – Benagil (o tym poniżej).







Burgau
Śliczna, maleńka miejscowość w środkowo – zachodniej części wybrzeża. Dawniej po prostu wioska rybacka, dziś zachwycająca w każdym calu plątanina kilku uliczek. Urocza sceneria, niczym z amerykańskiej komedii romantycznej. Rzeczywiście niewielkich rozmiarów, więc można je zwiedzić w 15 minut lub niespiesznym spacerem w godzinę, co ogromnie polecam. Ma w sobie mnóstwo uroku – białe budynki z kolorowymi akcentami – szczególnie z przewagą żółtego i niebieskiego, jakby stworzone po to, aby wywoływać uśmiechy. Zachwycająca roślinność tylko dopełnia to miejsce – rosną tu najpiękniejsze figowce, jakie widziałam.
W związku z tym, że miasteczko składa się z kilku uliczek, warto przejść je wzdłuż i wszerz i nacieszyć oczy jego zakamarkami. W miasteczku znajduje się kilka insta punktów. Jednym z nich jest kolorowa lodziarnia nieopodal brukowanego placu przy zejściu na plażę – Brizze Ice Cream. Pośród uliczek można znaleźć również cudny żółty budynek z kolorową roślinnością, niczym z bajki dla dzieci (kierujcie nawigację na Largo do Poco). To z pozoru niewielkie miasteczko ma również przepiękną panoramę. Trzeba kierować się ulicą R. Moinho da Encarnacao do końca, a tam zejść na wydeptaną ścieżkę i obejść hotel. Znajduje się tam przepiękny punkt widokowy zarówno na Burgau, jak i plażę. Z tej perspektywy kaskada białych budynków przypomina trochę hiszpańską Andaluzję.
Jeśli o plaży mowa, to w miasteczku, zaraz przy niewielkim placu na R. do Miradouro (gdzie można zaparkować auto), znajduje się zejście na piękną, szeroką plażę (Praia do Burgau), przypominającą trochę te słoneczne kalifornijskie wybrzeża. Piaszczyste podłoże, łagodne zejście i piękne widoki będą tym, czego potrzebują rodziny z dziećmi, dla których ta plaża nadaje się idealnie. Plac to również świetny punkt widokowy na zachody słońca podczas ciepłych wieczorów.




Ferragudo
Jedno z moich ulubionych miejsc w Algarve. Zaraz obok Burgau, najpiękniejsza wioska na całym wybrzeżu. Kolorowa, z mnóstwem pięknych uliczek. Zwiedzanie najlepiej zacząć od głównego placu i skręcić w jedną z uliczek odchodzących od niego – tam jakby czas staje w miejscu. Tu nie można się zgubić, każda z nich łączy się z innymi w jakiś magiczny sposób i w efekcie zawsze jakimś cudem trafia się na główny plac. Miejsce bardzo autentyczne, nienachalne i takie wesołe, urocze. Mieszkańcy w lokalnych kawiarniach sączą kawę, czasami można było zaobserwować całe rodziny siedzące przy stołach. Przygotowane przez nich ze skrawków materiału girlandy przyozdabiają ulice, krzewy kwitną w kolorach domów, przy których się znajdują (niesamowite!), a w powietrzu unosi się zapach owoców morza. W październiku bardzo mało ludzi, może kilkanaście osób minęliśmy na uliczkach. Jedno z tych miejsc, które żyje swoim życiem, ale swoją gościnnością zachęca turystów do odwiedzin. Warto przeznaczyć na nie dwie niespieszne godziny.






Faro
Faro to największe miasto na południu Portugalii i wielu osobom kojarzy się wyłącznie z lotniskiem. Mam wrażenie, że właśnie z tego powodu często jest pomijane. Zdarzyło mi się również spotkać z opiniami, że nie warto zatrzymywać się w Faro, przecież jest tyle pięknych miejsc na wybrzeżu. Osobiście uważam, że takie zdania są bardzo krzywdzące i niewiele mają wspólnego z rzeczywistością, a Faro podobało mi się bardziej, niż niejedno miejsce polecane w Algarve przez wiele osób.
Nie sposób poznać całego miasta, ale z całą pewnością mogę powiedzieć, że stare miasto jest wspaniałe. Piękne, delikatne, rozłożone dość płasko, dzięki czemu łatwe do przemieszczania się m. in. dla rodzin z dziećmi czy wózkami. Zachwycająca architektura, bogato zdobione fasady, złocenia, mnogość kolorów, którymi aż trudno nasycić oczy. Brukowane uliczki roznoszące dźwięki między budynkami, kwitnące kwiaty, roślinność oplatająca ściany domów, piękne place i rozkoszne knajpy umiejscowione nieco w ukryciu, idealne do obserwowania toczącego się życia. Potrafi oczarować na wielu płaszczyznach, rozkwita uliczka po uliczce. Idealne na kilka popołudniowych godzin, absolutnie nie można go ominąć.





Olhao
Niewielka miejscowość w pobliżu Faro. Świetna na nocleg zaraz po przylocie lub przed, właśnie ze względu na bliską odległość od lotniska. Ładna, urocza, ale nie na szczycie moich ulubionych miejsc w Algarve, mimo to godna polecenia. Warto zatrzymać się przy głównej ulicy, skąd blisko zarówno do knajpek, hali targowej, nadmorskiej promenady i przede wszystkim starych, klimatycznych uliczek.
Centralnym punktem miasteczka jest hala targowa z czerwonej cegły, która nie może zostać niezauważona. Składa się z dwóch wolnostojących budynków, z których jeden oferuje świeże ryby i owoce morza, zaś drugi owoce, warzywa, przyprawy oraz wszelkiego rodzaju lokalne wypieki. Miejsce chętnie odwiedzane przez turystów, ale przeznaczone przede wszystkim dla mieszkańców, którzy robią tu swoje codzienne zakupy. Można tu kupić m. in. świeżą papaję, melona, figi czy mango, a z wypieków warto spróbować drożdżowych bułeczek przypominających cynamonki z karmelizowanym cukrem na spodzie. W mercado zlokalizowane są również niewielkie knajpki w typie tapas barów, gdzie serwowane są np. chrupiące kalmary z czosnkowym aioli (!). Tego miejsca zdecydowanie nie można ominąć.
Pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi mi na myśl w związku ze starą częścią miasteczka, to to, że wygląda trochę jak z filmu. Jest w nim pewna tajemnica, nieuchwytność. Warto zgubić się w jego uliczkach, błądząc bez konkretnego celu, bowiem to właśnie w tych dalszych kryje się autentyczna magia. Niektóre z nich przyozdobione są kolorowymi girlandami, w innych królują rzędy starych kamienic pokrytych azulejos. Te bogate fasady naprawdę zachwycają swoją różnorodnością i kolorami – to chyba mój ulubiony element tutejszej kultury. Jest piękny budynek złotnika (wpisz w nawigację Ourivesaria Filigrana przy R. de Sant’ Ana 1), brukowane uliczki, architektura sakralna, a to wszystko nad malowniczą promenadą. Przy głównej ulicy znajduje się wiele knajpek z kuchnią niemal z całego świata – każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie. Miasteczko ze względu na wiele pochwał dość zatłoczone. Warto przyjechać tutaj z samego rana lub późnym popołudniem, kiedy turystów będzie mniej, a światło będzie tworzyło przyjemną miękką aurę – dwie do trzech godzin na pewno wystarczą.



Albufeira
Jedna z większych miejscowości w regionie i jednocześnie w najbliższym położeniu słynnej jaskini Benagil. Na uwagę zasługują ulice 25 Abril i 25 October – to jedyne miejsca, w których choć minimalnie można poczuć lokalny klimat – i to już niestety wszystko. Albufeira to nieładne, typowo turystyczne miasto ukierunkowane pod gości z Wielkiej Brytanii. Wszechobecne knajpy serwujące angielskie potrawy, szyldy promujące mecze angielskich drużyn, głośniki rozbrzmiewające irlandzkimi przebojami. Nie polecam, strata czasu, który można wykorzystać na inne, piękne miejsca na wybrzeżu.


Lagos
Ponta da Piedade, Praia do Camilo czy Praia de Dona Ana to tylko kilka z najpiękniejszych plaż zlokalizowanych właśnie w pobliżu Lagos i z tego powodu jest to jedno z najczęściej wybieranych miejsc na bazę wypadową. Czy słusznie? Według mnie nie do końca.
Rzeczywiście, w pobliżu Lagos znajdują się najbardziej spektakularne plaże Portugalii, ale tym tropem niestety idzie wielu turystów. Wybierając Lagos na miejsce do zamieszkania podczas naszego pobytu, musimy być świadomi zdecydowanie większych tłumów, niż w innych miejscach oraz widocznych naleciałości innych kultur. Lagos potrafi być piękne – potrafi oczarować swoimi kolorowymi budynkami, żółtymi parasolami zdobiącymi ogródki restauracyjne, lokalnymi piekarniami roznoszącymi zapach chrupiących pasteis de nata, ulicznymi artystami śpiewającymi portugalskie przeboje, promieniami zachodzącego słońca wpadającymi między budynki przy brukowanych ulicach.
Ale czy chciałabym się w nim zatrzymać na kilka dni? Raczej nie. Zbyt wielu turystów, zbyt tłoczno. Piękne na niespieszny spacer, na przyjemne popołudnie po odwiedzeniu okolicznych plaż, na lampkę wina w jednej z gwarnych restauracji i lody przy głównym placu przy dźwiękach ulicznych muzyków. Tak spędzony czas z pewnością pozostawi w pamięci pozytywne odczucia po tym mieście, ale przy dłuższym pobycie może męczyć. Zarezerwuj sobie dwie godziny i zgub się w wąskich uliczkach, zajrzyj do sklepików lokalnych sprzedawców, rozejrzyj się w poszukiwaniu pięknych azulejos, a dostrzeżesz piękno, które niewątpliwie jest w tym miejscu.




Plaże
Nie da się ukryć, że Algarve plażami stoi. Trudno jest oddać słowami to, jak niesamowitym miejscem jest południowe wybrzeże Portugalii. Piękne, piaszczyste plaże cieszą oczy niemal w każdym zakątku tego magicznego regionu. Zapach oceanu? Check. Majestatyczne skały? Check. Spektakularne widoki? Check, check, check. Na klifach biegnących wokół plaż, często wyznaczone są trasy widokowe i to właśnie tam można zrobić najpiękniejsze ujęcia – zdecydowanie najlepiej z samego rana lub wieczorem podczas golden hour i zachodu słońca. Jest tu kilka naprawdę niesamowitych perełek.
Warto wspomnieć, że praktycznie wszystkie plaże mają dogodne zejścia w postaci drewnianych schodów, co zdarza się raczej rzadko. Bez problemu dostępne są również miejsca parkingowe, których podczas naszego pobytu nie brakowało.
O najpiękniejszych plażach w Algarve powstał osobny wpis, który możesz przeczytać tutaj.





Benagil
Benagil to jedna z najsłynniejszych atrakcji południowej Portugalii. Przepiękna jaskinia z niewielką plażą wewnątrz, która zachwyca swoją surowością i tajemniczością. Jaskinia, do której dostać się można jedynie od strony oceanu – można wybrać się na rejs organizowany przez jednego z lokalnych przewoźników, wypożyczyć kajak lub SUP-a, a nawet przypłynąć wpław z pobliskiej plaży. Z pewnością jest to jedno z najbardziej charakterystycznych i jednocześnie najbardziej spektakularnych miejsc na wybrzeżu. Światło wpadające przez otwory tworzy niesamowitą grę wraz z połyskującą wodą.
TIP: W ciągu dnia sporo osób przypływa, aby podziwiać to miejsce. Jeśli chcesz zrobić zdjęcia w jaskini bez ludzi, koniecznie przypłyń tu z samego rana, najlepiej zaraz po wschodzie słońca.
Tak jak wspomniałam wyżej, na wybrzeżu działa wiele lokalnych firm oferujących różnego rodzaju rejsy. My skorzystaliśmy z usług Carvoeiro Tours (budka zaraz przy plaży) i wybraliśmy opcję półtoragodzinnego rejsu do jaskini oraz zlokalizowanej niedaleko Praia da Marinha – jednej z najpiękniejszych plaż w Algarve (30 euro/osoba). Są to kameralne rejsy do ok. 10 osób i dzięki niewielkich rozmiarów łodzi, dodatkowo oglądamy jeszcze ok. 10 mniejszych jaskiń z ciekawymi historiami w tle. Warto śledzić przypływy i odpływy, bo przy wysokim poziomie wody wpłynięcie do poszczególnych jaskiń może okazać się niemożliwe.


Powiedzieć, że Portugalia spełniła moje oczekiwania, to jak nie powiedzieć nic. Zachwyciłam się tym miejscem, tak bardzo innym od regionów, które miałam okazję już poznać. Przemili ludzie, piękno natury i urocze miasteczka. Majestat klifów, feeria barw i aparat pełen uchwyconych momentów. Z pewnością będę chciała tu wrócić.
To jak? Bilety już zarezerwowane?






2 komentarze
Ania
Przepiękne zdjęcia <3 Rozmażyłam się czytając Twój wpis 🙂
fastenyourseatbelt
Bardzo się cieszę! 🙂